wtorek, 24 maja 2016

Ziołowo - kwiatowe mgiełki na upalnie dni - część 1 - Mgiełka z białej herbaty z płatkami róży

Na Pomorzu od kilku dni jest fantastyczna pogoda! Ponad 25 stopni w cieniu i jedyne o czym marzę to wygrzewać się na słońcu, którego w naszym klimacie mamy niestety bardzo mało. Aby nie spalić się żywcem wymyśliłam 3 fantastyczne i łatwe w przygotowaniu mgiełki chłodzące do twarzy i ciała na bazie naturalnych ziół i kwiatów. Każda z nich doskonale chłodzi rozgrzaną skórę, a dodatkowo każda z nich jest inna, więc wybierz tą idealnie dopasowaną do swoich potrzeb. 

Dziś zaprezentuję pierwszą z nich ( na zdjęciu w butelce z zielonym atomizerem). Na dniach spodziewajcie się kolejnych.



Mgiełka z białej herbaty z płatkami róży i  witaminą E

Białą herbatę cenię za jej delikatność i wiele składników odżywczych. Wywodzi się z Chin i jest najmniej przetworzona ze wszystkich herbat. Zawiera tym samym najwięcej składników dobroczynnych dla naszego organizmu. Biała herbata ma najmniej teiny, obniża ciśnienie i zły cholesterol, zwalcza wolne rodniki. Warto nie tylko sięgać po nią, jako po napar, ale także stosować w kosmetyce. Stosowana jako tonik łagodzi podrażnienia skóry, jest świetna dla osób z naczynkową lub bardzo wrażliwą skórą. Nawilża i koi. Stąd mój pomysł na chłodzącą mgiełkę na bazie białej herbaty i płatków róż. 

Przygotowanie mgiełki jest banalnie proste. Wystarczy 1 łyżeczkę białej herbaty (liściastej) zalać gorącą, ale nie wrzącą wodą (ja użyłam destylowanej z apteki) i odstawić na 15 minut pod przykryciem. Ja dodałam do herbaty jeszcze kilka płatków róż, dla wzbogacenia aromatu mgiełki. Po ostudzeniu przelewamy herbatę do małej plastikowej buteleczki z atomizerem ( do kupienia np w Tigerze) i dodajemy 5 kropelek witaminy E. Witamina ta odmładza skórę. Polecam przygotować małe porcje a częściej, bowiem mgiełka nie zawiera konserwantów i jej trwałość to zaledwie tydzień ( w lodówce).

Mała buteleczka jest bardzo poręczna i warto po schłodzeniu w lodówce zabrać ją na spacer lub plażę. W upalny dzień nic tak nie ukoi spragnionej i suchej skóry jak spryskiwanie się mgiełką. Komfort i gładka, zrelaksowana skóra - gwarantowane! 

środa, 11 maja 2016

Miód majowy - robimy syrop z mniszka lekarskiego (mlecza) na odporność i dobre samopoczucie

Kochani! Wiosna w pełni, a to znaczy, że czas na miód majowy. W zeszłym roku po raz pierwszy robiłam syropy z mniszka i wyszły pyszne. W sam raz na jesienno-zimowe pochmurne dni, brak odporności i dołki psychiczne. W tym roku znalazłam przepiękne pola mniszkowe poza miastem i nie byłabym sobą gdybym zmarnowała taką szansę i nie zrobiła choćby słoiczka miodku. Zachęcam was gorąco do przygotowania swoich wyrobów, to naprawdę proste, a słoiczek prozdrowotnej mikstury jesienią czy zimą - bezcenne!



Przepis na miodek majowy (kilka mniejszych słoiczków)

  • ok 400 główek mniszka (popularnie zwanego mleczem)
  • 0,5 litra wody
  • sok wyciśnięty z 2 cytryn
  • cukier (w proporcjach 1:1) Ja dodałam tyle cukru ile ważył wywar z mniszka po zagotowaniu,  ale można zmniejszyć proporcje.
Opcjonalnie
  • goździki (kilka sztuk) lub laska wanilii lub kardamon


Kwiatki mniszka najlepiej zbierać w miejscach poza miastem, na łąkach, polach z dala od natężonego ruchu kołowego. Zbieramy główki mleczy i w domu rozkładamy je na chwilę na papierze, aby ewentualne żyjątka (np. mrówki) miały czas na ewakuację :-). Można przepłukać główki pod bieżącą wodą, nie jest to jednak zalecane, ponieważ wypłuczemy tym sposobem cenny pyłek z kwiatów. Właściwie potrzebne są nam tylko żółte płatki mleczy, ale nie sądzę by ktoś bawił się z wyrywaniem płatków przy zbiorze ok 400 kwiatków. To jak oddzielanie ziaren maku w znanej wszystkim bajce. Najlepiej przyciąć główki kwiatków dość wysoko, aby nie gotować miodku z częściami gorzkiej łodygi. Nic nam się nie stanie, ale po co psuć smak syropu odrobiną goryczy? 


Mój zeszłoroczny syrop z mniszka lekarskiego.
Zagotowujemy płatki w  gorącej wodzie (razem z goździkami, wanilią lub kardamonem jeśli chcemy). Najlepiej gotować płatki na wolnym ogniu, pod przykryciem. Następnie zostawiamy do ostygnięcia (na godzinę, dwie, można też na pół dnia lub całą noc). Wywar będzie koloru brunatnego, jest to mało ciekawy widok, ale spokojnie. Będziemy dodawać sok z cytryn, który rozjaśni nasz miodek.
Odcedzamy nasz wywar i ważymy. Jest to kluczowe, ponieważ od wagi wywaru zależy ilość cukru jaką należy dodać. Dodajemy cukier w stosunku 1:1 czyli jeśli waga wywaru wynosi 60 ml to należy dodać ok 60 g cukru. Można też mniej, wszystko zależy od waszego smaku.
Dodajemy sok z cytryny i gotujemy na niewielkim ogniu. Co jakiś czas mieszamy i gotujemy tyle, by nasz syrop zaczął się redukować i zagęszczać. Zajmuje to zazwyczaj od godziny do dwóch. Ważny jest mały płomień, aby nie przypalić naszego cennego syropu.
Syrop może być dość lejący, ale kiedy zacznie zastygać stanie się gęstszy. Jeszcze ciepły rozlewamy do małych słoików i zakręcamy. Możemy również zapasteryzować w garnku z wodą (ok 20 min gotować we wrzątku na małym ogniu) lub w piekarniku (ok 1h). Wtedy miodek będzie miał długą datę ważności (ponad rok)
Na tym kończy się nasza praca z miodkiem. Pozostaje tylko spróbować naszych słodkości. Miodek jest doskonały do herbaty, jako sos do deserów, naleśników, placków ale także jako lekarstwo na jesienno-zimowe czy wiosenne przeziębienia.
Smacznego!

niedziela, 8 maja 2016

Kwietniowe warsztaty naturalnych kosmetyków - relacja

Nim się obejrzałam zaczął się maj, a ja miałam w planach pokazać wam jakie wspaniałości stworzyły dziewczyny podczas kwietniowych warsztatów naturalnych kosmetyków. Tematem były musujące praliny do kąpieli i balsam do ciała ( w kostce lub w formie musu). Uczestniczki wykazały się dużą kreatywnością i stworzyły wspaniałe dzieła. Sami zobaczcie!









W maju zapraszam na warsztaty 14 maja i 20 maja.


Szczegóły tutaj - KLIK


Szczegóły tutaj - KLIK

środa, 4 maja 2016

Odżywczy balsam do ciała w kostce - różyczki - DIY

Kocham balsamy do ciała! Uwielbiam masła wszelkiego rodzaju, bo sprawiają, że skóra jest jędrna, gładka i elastyczna. Od dawna staram się nie kupować maseł drogeryjnych, bo ich skład pozostawia wiele do życzenia. Ogólnodostępne balsamy do ciała także mają wiele grzeszków na swoim koncie. Świetną alternatywą dla kupnych nawilżaczy jest zrobienia balsamu samodzielnie. To dziecinnie proste, a efekty są zniewalające i dla ciała i dla oka.



Dziś zapraszam was na odżywcze balsamy do ciała w kostce. 

Składniki na 3 duże kostki:

  • 2 łyżki masła shea
  • 1 łyżka masła kakaowego
  • 2,5 łyżki wosku pszczelego białego
  • 4 łyżki oleju kokosowego
  • łyżkę oleju awokado (balsamy będą miały żółto/zielony odcień) lub łyżkę oleju z rokitnika ( balsamy będą pomarańczowe)
  • łyżkę oliwy z oliwek
  • \witamina E – 10 kropel
  • olejek eteryczny (opcjonalnie) – 20-30 kropel
  • silikonowa foremka na balsamy


Masło shea, kakaowe, wosk i olej kokosowy roztapiamy w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Dolewamy oliwę i olej awokado/ z rokitnika i dokładnie mieszamy. Po lekkim przestudzeniu dolewamy olejek zapachowy i witaminę E. Całość przelewamy do foremki i odstawiamy w chłodne miejsce do stężenia na kilka godzin. Można włożyć foremki do lodówki dzięki czemu
balsamy szybciej zastygną i łatwiej będzie je wyciągnąć z foremki. Taki chłodny balsam jest dosyć twardy. Im cieplej tym łatwiej smarować balsamem ciało. Bardzo szybko też roztapia się pod wpływem ciepła dłoni.

I jak wam się podobają balsamy w kostce? Prawda, że są śliczne i warto je podarować bliskiej osobie?

sobota, 23 kwietnia 2016

Tonik hibiskusowy Sylveco

Wiosna niby w pełni, a jakoś jej za oknem nie widać. Wciąż jest zimno i pochmurno, ale nie ma co narzekać. Dziś zapraszam na film nt. toniku hibiskusowego z firmy Sylveco. Znam ten tonik bardzo dobrze, zużyłam kilka butelek więc sądzę, że moja opinia może być dla was pomocna. 


Skład toniku możecie przeczytać na zdjęciu poniżej:


Zapraszam na film z recenzją:




Wiem, że tonik jest bardzo popularny, ciekawa jestem waszych opinii na jego temat.