piątek, 15 lipca 2016

Kreatywne wakacje - Najazd niebieskich intruzów czyli mydła glicerynowe dla dużych i małych - DIY

Dziś mam dla was super pomysł na wakacyjne spędzanie czasu z dziećmi. Zabawa przednia, pochłania dzieci i dorosłych na kilka godzin i co ważne nie wymaga dużych nakładów finansowych ani specjalnych warunków lokalowych. Mając około 2 h wolnego czasu, gromadkę rozbrykanych dzieci, bazę glicerynową, barwniki i foremki silikonowe w kształcie ludzików możecie wyczarować mydlane ufoludki, a potem stoczyć między nimi walkę, oczywiście na niby.



Co potrzebujemy?

- mydlaną bazę glicerynową - do kupienia w sieci
- wodę 
- kuchenka gazowa/indukcyjna
- garnek z wodą i miskę - do przygotowania kąpieli wodnej
- łyżkę i chochlę
- silikonowe formy ludziki - do kupienia w hipermarketach, Internecie
- barwniki naturalne ( spirulina (kolor zielony), curry (kolor pomarańczowy), czerwona papryka (kolor czerwony), glinka biała ( kolor szary), lub atestowane barwniki do mydeł ( do kupienia w sieci)


Jak przygotować mydlane ludziki?

Pokrój bazę glicerynową w kostkę, wrzuć do miski i wlej odrobinę wody ( na 500 g bazy ok 100 g wody). Miskę wstaw do garnka z wodą i postaw na kuchence. Podgrzewaj bazę w kąpieli wodnej co jakiś czas delikatnie mieszając, tak by nie tworzyła się piana. Do foremki silikonowej wlej barwniki (max 3 krople na 1 mydło) lub wsyp odrobinę przypraw, glinki jeśli chcesz użyć naturalnych barwników. Kiedy baza glicerynowa w misce roztopi się i swoją konsystencją będzie przypominać kleik/rzadki kisiel za pomocą chochli rozlej bazę do formy silikonowej. Jeśli użyłaś/eś sypkich barwników (przypraw, glinek) koniecznie wymieszaj bazę zaraz po wlaniu jej do foremki. Użyj do tego wykałaczki bądź patyczka do szaszłyków. Odstaw formę silikonową na godzinę w chłodne miejsce żeby mydła mogły zastygnąć. Po godzinie wyjmij gotowe mydła. Twoje ufoludki są już gotowe!

Jak wam się podoba taka kreatywna zabawa z dziećmi?

Mydlane ludziki nadają się do mycia jak zwykłe mydło. Mogą też służyć do dekoracji.

wtorek, 12 lipca 2016

Dziecko bez kosztów - czy da się zaoszczędzić na dziecku?

Mam teraz więcej czasu i nadrabiam zaległości książkowe. Jakiś czas temu przeczytałam świetną książkę, która daje do myślenia i pobudza do dyskusji. "Dziecko bez kosztów" Giorgii Cozzy to książka, którą powinni przeczytać wszyscy przyszli bądź świeżo upieczeni rodzice. 




Tytuł książki "Dziecko bez kosztów" daje do myślenia, bo jak właściwie można oszczędzać na dziecku? Sama wiadomość o ciąży to wielka radość i nikt nie chce na tym oszczędzać! Przyszłe mamy wypuszczają się na zakupy kiedy tylko mogą, bo słodkie ubranka, kolorowe zabawki i malutkie mebelki wołają "Kup mnie"! Często jednak im dalej w las tym więcej drzew, więc chodząc częściej na zakupy mamy coraz więcej dylematów - jaki wózek, jakie łóżeczko, kołyska czy bujaczek, ubranka firmowe, no name czy używane, gotować samemu czy kupować słoiczki? Kogo by nie zapytać o radę, każdy mówi co innego, lekarze swoje, sprzedawcy swoje, a koleżanki jeszcze co innego. W pewnym momencie nie wiadomo co dobre, a co nie, bo wybór jest tak ogromny, że i tak nie sposób wszystko kupić. 

Ale wracając do lektury...

Książka podzielona jest na kilka części: czas oczekiwania na dziecko (kompletowanie wyprawki), czas narodzin, karmienie, jedzenie przy stole, pielęgnacja dziecka, temat pieluch i ubranek, sen dziecka, zabawki, spacer, książki, bajki i opowiadania. Po każdej części są wypowiedzi włoskich rodziców jak dany temat sprawdził się u nich, na co zwrócili uwagę, co im pomogło, a co się nie sprawdziło. Są też podane dodatkowe ciekawe pozycje książkowe, które warto przeczytać. 




Tematów w książce jest wiele. Każda część bowiem zawiera w sobie dodatkowe kwestie, przykładowo rozdział Pieluchy dla malucha porusza nie tylko temat wyboru pieluch (jedno - czy wielorazowe), ale także kwestie pożegnania z pieluchą, naukę siadania na nocnik, kwestię gadżetów okołopieluchowych (przewijak, koszt na zużyte pieluchy, sprawy dbania o środowisko). 

Autorka książki pod koniec każdego tematu robi podsumowanie kosztów np pieluch, ubrań dziecięcych i ciążowych, akcesoriów do karmienia czy przewijania, kosmetyków, zabawek i jedzenia dla dziecka. Dzięki temu naocznie widzimy jak bardzo różnią się ceny między sobą, możemy przemyśleć czy naprawdę warto kupować osobno trzy gadżety czy może wybrać taki, który będzie spełniał kilka funkcji. Książka "Dziecko bez kosztów" porządkuje myśli, pomaga podjąć dobrą decyzję, bo widzimy za i przeciw danego przedmiotu. Autorka książki niczego nie narzuca, ale w sprytny sposób podsuwa czytelnikowi zamienniki, poleca wymianę wśród rodziców, kupowanie używanych sprzętów bądź zrobienia samemu. To daje poczucie bezpieczeństwa i pomaga skupić się na tym co ważne - zakup tego co niezbędne matce i dziecku w dobrej cenie.



Oprócz tego znajdziemy w książce wiele cennych rad jak np od kiedy warto czytać dziecku, jak zainteresować malucha nowymi pokarmami, jak wybrać właściwy fotelik czy jak bawić się kreatywnie z dzieckiem nie wydając przy tym ani złotówki.

Książka bardzo mi się podobała. Czyta się ją lekko, autorka podaje wiele ciekawych zamienników drogich przedmiotów, radzi jak nie wydać majątku przygotowując się do zostania rodzicem oraz jak kreatywnie spędzać czas. Często bowiem jest tak, że kupujemy coś pod wpływem chwili, a potem dochodzimy do wniosku, że ten czy inny gadżet nam się nie przyda. To powoduje dodatkowy stres, zajmuje miejsce w mieszkaniu, a i tak musimy kupić kolejny przedmiot, który tym razem na być tym docelowym.




Nie dajmy się zwariować, dziecko to nie studnia bez dna! Trzeba podchodzić do tematu na chłodno, przemyśleć za i przeciw i podjąć właściwą decyzję. Mi ta książka dała do myślenia, wyeliminowałam z listy zakupów wiele niepotrzebnych rzeczy, zamieniłam je na przedmioty wielofunkcyjne (z korzyścią dla portfela i miejsca w mieszkaniu) lub zrezygnowałam definitywnie z ich zakupu. 

Zachęcam do lektury wszystkich, którzy stoją przed dylematem zakupów i przygotowania się do narodzin dziecka. Naprawdę poczujecie ulgę po przeczytaniu tej książki i nagle cały ten mętlik okołozakupowy odejdzie bezpowrotnie, a na waszej liście zakupów zostaną tylko te rzeczy, których będziecie w 100% pewni. 

sobota, 9 lipca 2016

Jak samodzielnie zrobić kolorowy błyszczyk do ust

Czasem spotykam się z niedowierzaniem, że kosmetyków kolorowych na pewno nie da się zrobić samodzielnie. No bo jak np zrobić cienie do powiek, pomadkę czy kolorowy błyszczyk do ust.? Zawsze uważałam, że dla chcącego nic trudnego i dziś pokażę ci jak wykonać kolorowy błyszczyk do ust w 100% naturalny, pielęgnujący usta. Mój błyszczyk trzyma się na ustach długo, nabłyszcza je i co ważne nie zawiera chemii. To co? Do dzieła!


Jakich składników potrzebujemy?

Na 1 opakowanie błyszczyka z aplikatorem potrzebujemy:
  • olej jojoba - 1,4 g
  • olej rycynowy - 1,4 g
  • wosk candelilla - 0,30 g
  • witamina E - 5 kropelek
  • pigmenty - najlepsza jest mika (naturalny minerał, dostępny w wielu kolorach, do kupienia w sieci)
  • pojemnik z aplikatorem lub pudełeczko
Składniki do kupienia w aptekach i sklepach z półproduktami do wyrobu naturalnych kosmetyków.

Potrzebne akcesoria ( wszystkie dostępne na aukcjach internetowych i na ecospa.pl)
  • dokładna waga
  • zlewka lub szklane naczynie
  • bagietka lub drewniany patyczek do szaszłyków
  • drewniane szczypce (ja kupiłam takie jak do kiszonych ogórków, w sklepie z artykułami gospodarstwa domowego)
Jak zrobić swój wakacyjny błyszczyk do ust?

Z dużą precyzją odmierz na wadze do zlewki składniki: oleje i wosk.

UWAGA! Błyszczyk będzie dość gęsty, jeśli preferujesz bardziej płynną konsystencję dodaj ¾ wosku Candelilla. Jeśli będzie za rzadki, można dodać resztę. 



Wszystkie składniki podgrzej w łaźni wodnej (szklaną miskę z wodą wstaw do garnka z wodą i podgrzewaj na małym ogniu). Naczynie trzymaj w kąpieli wodnej za pomocą szczypców, nigdy palcami (naczynie może pęknąć i poranić cię, możesz się też poparzyć). Podgrzewaj składniki do momentu roztopienia się wszystkich półproduktów i otrzymania przejrzystej fazy olejowej. Składniki mieszaj  bagietką/patyczkiem, czas ich rozpuszczania się jest zależny od temperatury wody, zazwyczaj składniki ( głównie chodzi tu o wosk) będą rozpuszczone po kilku minutach. Uważaj, aby w łaźni nie było zbyt dużo wody, gdyż zlewka może się przewrócić. Wyjmij szklane naczynie z kąpieli wodnej i dodaj małą porcję pigmentu, rozprowadzić go w bazie np. bagietką/patyczkiem. 




Mieszanina bardzo szybko zastygnie, ale nie jest to problemem. Sprawdź na skórze barwę błyszczyka. Jeśli jest zbyt mało intensywna, podgrzej ponownie błyszczyk by stał się płynny i dodaj kolejna porcję pigmentu.  Czynność powtarzaj, aż uzyskasz kolor na który czekałaś. Rozgrzej ponownie błyszczyk i wyjmij go z kąpieli wodnej. Dodaj witaminę E i jeszcze raz wymieszaj dokładnie wszystkie składniki. Płynny błyszczyk przelej do pojemniczka kosmetycznego. Musisz się spieszyć, bo błyszczyk szybko zastyga. Zamknij opakowanie i zaczekaj aż kosmetyk całkowicie przestygnie. Nałóż na usta i ciesz się pięknym kolorem i 100% naturalnym kolorowym błyszczykiem. 

Robiłyście samodzielnie naturalne kolorowe kosmetyki?

czwartek, 7 lipca 2016

Lipcowe warsztaty naturalnych kosmetyków - balsam do ciała w formie świecy i mydła

Kochani! Już jutro, w piątek 8 lipca w Klubokawiarni Slow Cafe w Gdyni odbędą się szczególne warsztaty naturalnych kosmetyków. Szczególne, bo najprawdopodobniej ostatnie (na jakiś czas, bo mój Maluszek już niebawem pojawi się na świecie i muszę się na spokojnie do tego przygotować. Obiecuję szybko wrócić z nowymi pomysłami na warsztaty), a jeszcze bardziej szczególne, bo będziemy robić wasze ulubione i tak oczekiwane balsamy w formie świecy i mydła. Dodatkowo będą prezenty dla każdego uczestnika, o wartości 50 zł! Już nie mogę się doczekać piątkowych warsztatów. 



Jeśli chcesz być z nami w tej wyjątkowy piątkowy dzień zapraszam 

8 lipca o 18:00 
do Slow Cafe w Gdyni (ul. Filipkowskiego 20).

Co robimy?

- balsam do ciała w formie świecy - 1 sztuka dla uczestnika
- mydła ( kolorowe, z kozim mlekiem, z masłem afrykańskim) - 300 g dla każdego ( w zależności od wybranej formy wychodzą minimum 3 mydła)




Koszt warsztatów to 60 zł (pamiętaj o prezencie o wartości 50 zł)

Obowiązują zapisy: wielki.kufer@gmail.com

Spiesz się! Liczba miejsc jest mocno ograniczona.

środa, 6 lipca 2016

Letnie makijaż oka - cienie Paese

Lato, soczyste barwy ubrań, zwiewne sukienki, luźne bluzki. Nie można zapomnieć o makijażu. Latem stawiam na jasne barwy, czasem coś szalonego, ale na co dzień najbardziej lubię połączenie jasnych beży i neutralnych brązów z opalizującą pomarańczą. Idealne do lekko opalonej twarzy.



Ostatnio w mojej kosmetyczce zagościły dwa nowe cienie od Paese. Świetnie nadają się do samodzielnego makijażu oka, bądź do rozświetlania czy łączenia z innymi barwami. Jasne, delikatne, nie rolują się. Idealne na lato! Stosuję je solo bądź do wykonania smoky. U mnie z bazą Artdeco trzymają się na oku cały dzień, także w upał. Nienachalne, delikatne, doskonałe do każdej stylizacji. Po prostu uniwersalne, a taki makijaż latem lubię najbardziej. 



Odcienie widoczne na zdjęciu to Glam 201 i 204. Który z nich podoba wam się bardziej?